Ślub w kościele na Bielanach: światło i złapane piórko
W tym albumie pokazuję mój reportaż ze ślubu kościelnego na warszawskich Bielanach: ceremonię w kościele, rodzinne chwile i portrety pary młodej w ogrodzie.
Jednym z momentów, które szczególnie zapamiętałam z tego ślubu, był chłopiec, który złapał spadające z góry piórko. Dziewczynka też chciała takie mieć. Po pewnym czasie pracownica kościoła przyniosła dla niej drugie piórko, co sprawiło małej wielką radość. Później tata opowiadał chłopcu jakąś historię. Takie drobne rodzinne sceny są dla mnie ważną częścią reportażu ślubnego.
Ślub kościelny na Bielanach: miejsce i światło
Na ceremonię para wybrała kościół Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny na warszawskich Bielanach. Dla mnie to najpiękniejszy kościół w mieście. Tego dnia zapamiętałam jednak również coś poza architekturą: ksiądz i pracownicy kościoła byli bardzo życzliwi i uważni. Szczególnie spodobało mi się to, jak ksiądz rozmawiał z dziećmi i włączał je w to, co się działo.
Podczas ceremonii uruchomiono dekoracje z latającymi ptakami. Całość przypominała przedstawienie, w którym było miejsce zarówno na uroczysty nastrój, jak i dziecięcą ciekawość. Wyjątkową atmosferę tworzył dym: stawały się w nim widoczne promienie światła z reflektorów. Dla fotografa to bardzo wyraziste połączenie — architektura, ludzie i światło, które można zobaczyć w przestrzeni.
Moje ulubione zdjęcie z tej serii to szeroki kadr ceremonii przed ołtarzem. W dolnej części zdjęcia siedzą para, dzieci i bliscy, a nad nimi rozciąga się wysokie wnętrze z dużym oknem. Lubię pokazywać skalę podczas takich sesji: ludzi w tej przestrzeni, sposób, w jaki rozchodzi się w niej światło, i jego promienie widoczne w dymie. W takim kadrze chcę zachować atmosferę samego miejsca razem z wydarzeniem, które się w nim odbywa.
Praca fotografa ślubnego podczas ceremonii
Przed rozpoczęciem zapytałam księdza, czy mogę fotografować z lampą błyskową. Zgodził się, prosząc jedynie, żeby nagłe błyski nie przestraszyły pary podczas ceremonii. W środku nie musiałam jednak jej używać: światła było wystarczająco dużo i fotografowało się komfortowo.
Portrety pary młodej po ceremonii
Na zdjęcia zabrałam dodatkowy sprzęt — statyw oświetleniowy, mocną lampę błyskową i oktaboks. Na zewnątrz zaczynało jednak padać, a para miała już niewiele czasu. Nie udało się rozstawić tego zestawu. Fotografowałam na zewnątrz z lampą błyskową, dostosowując się do warunków i czasu, którym dysponowaliśmy.
Miejsc na portrety po ceremonii nie wybierałam wcześniej — fotografowaliśmy tam, gdzie po drodze znajdowaliśmy odpowiednie tło. Dobrze wyglądały łuki w dawnym stylu, ogród i stara brama. Te portrety dopełniły reportaż: po ceremonii, rozmowach z dziećmi i życzeniach zostało trochę czasu na zdjęcia samej pary.